Pomimo że ten pan nie jest bohaterem mojej bajki, z dnia na dzień odczuwam do niego rosnącą sympatię. Jako były dziennikarz potrafi wytknąć błędy tabunom młodych-myślących-że-wszystkie-rozumy-pozjadali. Zdecydowanie celuje w tym radio GRA (wiemy, wiemy, trzeba ciąć koszty). Młodym "redahtorom" polecam przeczytanie postów znajdujących sie tu, tu , tu i srututu . Po uszach oberwało się także mojej koleżance redakcyjnej.
Drogi przyszły adepcie trudnego dziennikarskiego rzemiosła, przeczytaj uważnie te wpisy, abyś mógł w przyszłości uniknąć sytuacji, w których ktoś posądzi Cię o brak profesjonalizmu.
p.s. Oczywiście wszystko to jest niczym głos wołającego na puszczy, bo większość, jak to ładnie mawia Szmak "żurnalistów", jest święcie przekonanych o tym, że są drugą Orianą Fallaci lub Ryszardem Kapuścińskim. Młodzi, i ci bardziej doświadczeni także.
czwartek, 6 września 2007
piątek, 31 sierpnia 2007
wtorek, 28 sierpnia 2007
czwartek, 23 sierpnia 2007
Widziane z dystansu
Znalezione w Internecie:
Artykuł w jednej z francuskich gazet...
"Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?"
Artykuł w jednej z francuskich gazet...
"Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

