środa, 11 lutego 2009

Magot - Macaca sylvanus







Towarzysze i towarzyszki posiłków przy wodospadzie. Miejsce w którym serwowano posiłki (przy dużej dozie dobrej woli można by je nazwać restauracją) zdominowały te stworzonka. Informacje tu. Siedzenie przy stoliku po którym biegały małpy, oglądanie jak kradną z niego jedzenie, na początku jest zabawne i zajmujące. Potem zaczynasz myśleć o drobnoustrojach, bakteriach, wirusach, pasożytach i wszystkim co z tym związane. Na sam koniec pojawia się posiłek. Myślisz inszallah i wcinasz.

Specjalizacja to klucz do sukcesu, tak mówią. Znalazłem dziedzinę fotografii w której mógłbym się specjalizować. Fotografowanie małp. Są dokładnie takie jak my, tylko bez grubej otoczki cywilizacyjnej. Mimika, zachowania wszelakie, stadne i osobnicze. To niesamowite jak bardzo są do nas podobne. W zasadzie my do nich. Nasi prapra...prarodzice :) Mógłbym powiedzieć dokładnie to samo, co powiedział Abdul gdy rozmawialiśmy o różnicach i podobieństwach między naszymi nacjami. The same nature. O ile z Abdulem mogłem zgodzić się w 70%, patrząc na małpy daję 100%.

poniedziałek, 9 lutego 2009

Cascades d’Ouzoud


Informacje tu i tu. W życiu nie widziałem wodospadu z prawdziwego zdarzenia. Dwa dni odpoczynku od naganiaczy i wrzaskliwych straganiarzy. Cudnie.

Ciekawie się wodospad rozrastał. W przewodniku napisali, że ma około 110 metrów. Gdy dojechaliśmy na miejsce i znaleźliśmy kwaterę, po krótkiej rozmowie z "localsem" dowiedzieliśmy się że ma 120 metrów. W knajpie u podnóża wodospadu miał już 125 metrów. Znając życie, gdybyśmy przepłynęli łodzią na drugi brzeg, miałby 130 jeśli nie 135 metrów.
Ta historyjka pokrótce tłumaczy dlaczego jednym z haseł wyjazdu był zwrot "nigdy nie wiesz". Był też drugi, ale mniej przyzwoity i o nim później ;) Nigdy nie wiesz czy człowiek z którym rozmawiasz mówi prawdę, półprawdę, czy może łże jak pies. Nigdy nie wiesz czy taksówkarz z którym umawiasz się na kurs przytnie na dirhamach maksymalnie, trochę, czy jedziesz za przyzwoitą kwotę. Nigdy nie wiesz co czeka cię za następnym rogiem. Nigdy nie wiesz ile zapłacisz za zakupy (poza nielicznymi wyjątkami). Nigdy nie wiesz kiedy dostaniesz zamówiony posiłek. You never know.
p.s. O towarzyszach i towarzyszkach posiłków przy wodospadach jutro.
p.s.2 Małe białe plamki w cieniu, po prawej stronie wodospadu to ludzie :)

niedziela, 8 lutego 2009

Sahara


Zdumiała mnie niesamowita prostota i czystość tego miejsca. Składa się z nieba, słońca, piasku i wiatru. Połączenie dwóch ostatnich od razu uświadamia do czego służy chusta. Peeling serwowany przez naturę. Bolesny.

sobota, 7 lutego 2009

Volubilis alias Walili


Informacje o miejscu tu i tu. Nieoceniona pomoc przy wychodzeniu z szoku kulturowego. Sam fakt, że dotarła tu cywilizacja łacińska był bardzo krzepiący. Nigdy nie byłem w Rzymie, ale ten skrawek Imperium Romanum był wówczas dla mnie cenniejszy niż całe Wieczne Miasto razem wzięte. Swojskie bocianie gniazdo. Ostatni oddech przed pogrążeniem się w śmierdzących, ciasnych uliczkach medyn.

piątek, 23 stycznia 2009

URLOPIX

Wuja wyjeżdża relaksować się, odpocząć od fszczonsajoncych materiałów i jedynych słusznych racji :D Życzcie Wujowi Matowi w podróży szczęścia i żadnych natrętnych muslimów na jego drodze. Za 2,5 tygodnia kilka landszaftów z podróży. Do zo!