Zmiażdżyła mnie reklama gotowca, z którego można zrobić, jak się dowiedziałem, ulubione ciasto wszystkich Polaków. Hmmm...
Dawno, dawno temu, gdy byłem dzieckiem, a w Polsce nikt nie miał pojęcia o tym, że kremówki to ulubione ciastka Papieża-Polaka, moja mama robiła takie kremówki. Bez gotowej bazy, wszystko od początku, własnymi rękami. Z delikatnie pofalowanym wierzchem i pysznym środkiem. Były rewelacyjne. Wcinałem, aż mi się uszy trzęsły. Niestety przejadłem się nimi, i teraz nie mogę na nie patrzeć.
Ale nie o tym.
Reklama jak to reklama. Wyśmienity podkład muzyczny pani Dudziak, reszta typowa. Bez zaskakującej pointy, łopatologiczna, stojąca w ogonku światowego "reklamiarstwa". Polska norma. Wiem, że w reklamie jedyną prawdziwą informacją jest nazwa produktu. Zaskakuje mnie tylko jedno. Milczenie kleru. Pamiętam, jakie boje toczyły się o wizerunek Karola Wojtyły, gdy po jego śmierci drobni biznesmeni zaczęli na potęgę produkować makatki, ręczniczki, karteczki, kubeczki i bóg raczy wiedzieć co jeszcze, z jego wizerunkiem. Sprawa oparła się o Watykan. A tutaj? Nic. Cisza. Nie słyszę, typowych w takich sytuacjach, wrzasków o obrazie uczuć religijnych. Powiedzcie proszę, jak tu nie pomyśleć, że firma najnormalniej w świecie położyła katabasom na stół konkretną sumkę. Żeby byli cicho.
Daleko mi do kościoła rzymsko-katolickiego, ale gdy widzę tę reklamę czuję niesmak. Nie tak wielki, jak jeden z bohaterów książki „Paragraf 22”, który musiał non-stop spluwać w kartkę, ale jednak.
Gdyby ktoś nie widział, w co wątpię, zapraszam do duchowo-kulinarnej uczty. Poniżej.
piątek, 3 grudnia 2010
środa, 1 grudnia 2010
Autostopem na operację
Dziecko jechało stopem na operację.
- Na mrozie kobieta z dzieckiem łapie stopa - takie zgłoszenie dostali policjanci z Ostródy. Okazało się, że 9-latka i jej mama nie mają za co dojechać na operację do szpitala w stolicy.
Był wtorek, około godz. 17.30 gdy policjanci z Ostródy odebrali niecodzienny sygnał. - Kierowca opowiedział nam, że wyjeżdżając z Iławy zabrał na stopa kobietę - mówi Marcin Danowski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ostródzie. - Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby jego pasażerka nie podróżowała z chorą dziewięcioletnią córką, którą jeszcze tego samego dnia usiłowała dowieźć na operację do szpitala w Warszawie.
Kierowca jechał tylko do Ostródy. Tam przy ul. Grunwaldzkiej wysadził dwójkę pasażerów. Policyjny patrol znalazł matkę i córkę na wyjeździe z miasta. Przy krajowej drodze nr 7 próbowały zatrzymać auto, które je podwiezie.
Funkcjonariusze zapytali kobietę, dlaczego zachowuje się tak nieodpowiedzialnie? - Powiedziała nam, że nie ma pieniędzy na autobus. Tymczasem jej córka ma wyznaczony na następny dzień termin operacji oka - tłumaczy Marcin Danowski.
Gdy udało się potwierdzić informację funkcjonariusze stanęli niemal na głowie, by autostopowiczki na czas dotarły do stolicy. Skontaktowali się ze starostą ostródzkim, który bez chwili zastanowienia udostępnił swoje służbowe auto z kierowcą. Dzięki temu dziewięciolatka zdążyła na zabieg.
Za gazeta.pl
Jest dobrze, jest dobrze, więc o co Ci chodzi...
- Na mrozie kobieta z dzieckiem łapie stopa - takie zgłoszenie dostali policjanci z Ostródy. Okazało się, że 9-latka i jej mama nie mają za co dojechać na operację do szpitala w stolicy.
Był wtorek, około godz. 17.30 gdy policjanci z Ostródy odebrali niecodzienny sygnał. - Kierowca opowiedział nam, że wyjeżdżając z Iławy zabrał na stopa kobietę - mówi Marcin Danowski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ostródzie. - Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby jego pasażerka nie podróżowała z chorą dziewięcioletnią córką, którą jeszcze tego samego dnia usiłowała dowieźć na operację do szpitala w Warszawie.
Kierowca jechał tylko do Ostródy. Tam przy ul. Grunwaldzkiej wysadził dwójkę pasażerów. Policyjny patrol znalazł matkę i córkę na wyjeździe z miasta. Przy krajowej drodze nr 7 próbowały zatrzymać auto, które je podwiezie.
Funkcjonariusze zapytali kobietę, dlaczego zachowuje się tak nieodpowiedzialnie? - Powiedziała nam, że nie ma pieniędzy na autobus. Tymczasem jej córka ma wyznaczony na następny dzień termin operacji oka - tłumaczy Marcin Danowski.
Gdy udało się potwierdzić informację funkcjonariusze stanęli niemal na głowie, by autostopowiczki na czas dotarły do stolicy. Skontaktowali się ze starostą ostródzkim, który bez chwili zastanowienia udostępnił swoje służbowe auto z kierowcą. Dzięki temu dziewięciolatka zdążyła na zabieg.
Za gazeta.pl
Jest dobrze, jest dobrze, więc o co Ci chodzi...
środa, 24 listopada 2010
Epidemia cholery na Haiti
Następna wielka ludzka tragedia, która zbytnio nie spędza snu z powiek światowej społeczności. Podobnie jak inne niemedialne tragedie, gdzie ludzie po cichu i bez rozgłosu sobie cierpią i umierają. Epidemia trwa na tyle długo, że straciła dla mediów posmak świeżości. W tragedie nie są zaangażowane światowe potęgi vide Korea.
Jednym słowem nic ciekawego :/ Trzęsienie ziemi, tsunami, epidemia cholery. Sporo jak na jeden kraj.
Według mądrych głów wirus będzie utrzymywać się w kraju jeszcze przez co najmniej rok, a w ciągu 6 miesięcy zachoruje 200 tys. osób. Zahamowanie epidemii jest praktycznie niemożliwe.
Od wybuchu epidemii w połowie października na cholerę zmarły 1 344 osoby.
Jednym słowem nic ciekawego :/ Trzęsienie ziemi, tsunami, epidemia cholery. Sporo jak na jeden kraj.
Według mądrych głów wirus będzie utrzymywać się w kraju jeszcze przez co najmniej rok, a w ciągu 6 miesięcy zachoruje 200 tys. osób. Zahamowanie epidemii jest praktycznie niemożliwe.
Od wybuchu epidemii w połowie października na cholerę zmarły 1 344 osoby.
wtorek, 16 listopada 2010
EURO 2012 - Maskotki
Widzieliście te maskotki? Tragedia. Banalne. Bez polotu i fantazji. Dosłowne, a przede wszystkim brzydkie. Niesamowicie twórczy pomysł - maskotkami zawodów piłkarskich zrobić piłkarzy. Damn!
Ps po 24 h. - Czas wcale nie leczy ran. Im dłużej przyglądam się tym maskotkom, tym bardziej mnie od nich odrzuca :D Niejeden dzieciak na warsztatach terapii zajęciowej zrobiłby coś, może nie ładniejszego, ale na pewno ciekawszego. A tak w ogóle, to jest kopia maskotek z Euro 2008. Nie dość, że tandeciarze, to jeszcze złodzieje.
Ps po 24 h. - Czas wcale nie leczy ran. Im dłużej przyglądam się tym maskotkom, tym bardziej mnie od nich odrzuca :D Niejeden dzieciak na warsztatach terapii zajęciowej zrobiłby coś, może nie ładniejszego, ale na pewno ciekawszego. A tak w ogóle, to jest kopia maskotek z Euro 2008. Nie dość, że tandeciarze, to jeszcze złodzieje.
środa, 10 listopada 2010
Kultura studencka a Lady Gaga
Znalezione jakiś czas temu i zapomniane. Pokazane kilku znajomym. Ich reakcja utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto zamieścić. Piękny przykład "kultury studenckiej". Szkoda, że z Oregonu a nie, na przykład z Lublina.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)