czwartek, 19 lutego 2009

Narty na piasku - Sahara





Który mówił że się nie da!?

poniedziałek, 16 lutego 2009

Acidofilni tubylcy


Na styku kultur. Jeden z wielu sklepików z tandetą.

sobota, 14 lutego 2009

Fez part II


A w każdym domu dekoder Telewizji Trwam ;)

czwartek, 12 lutego 2009

Fez - rezydencja królewska





Potwierdzenie teorii "nigdy nie wiesz". Idziesz ciemnymi i ciasnymi uliczkami starej części miasta, wychodzisz zza rogu i BUUUM. Wielki plac, na placu budynek z bramą niczym z baśni 1000 i jednej nocy. Zachwycające detale gdziekolwiek wiedziesz wzrokiem. Witaj w Fezie.

Miasto, które wywarło na mnie najkorzystniejsze wrażenie ze wszystkich miast, w których byłem. Klimat medyny niczym z książki Patricka Süskinda "Pachnidło". Smród, brud, ciasnota i ubóstwo, a wszystko to w swym klimacie bardzo autentyczne. Nie było w tym fałszywej nuty, którą wyczuwałem w Marakeszu czy Meknes. Marokańskie miasta w ogóle nie wywarły na mnie dobrego wrażenia, w przeciwieństwie do rozległych połaci tego kraju, jednak w Fezie jest jakaś magia. Może to jego wiek, może to, że mieszkańcy nie zeuropeizowali się w tym złym stylu, co stało się z mieszkańcami nieszczęsnego Marakeszu. Może doskonale wyczuwalne tętno starego, mądrego, spokojnego człowieka, jakim jest w moich oczach to miasto. A może przez to, że spotkałem tam Abdula. Nigdy nie wiesz :)

p.s. Dzisiaj miałem wytykać nasze zapóźnienie cywilizacyjne w stosunku do Maroko, ale temat, który chciałem poruszyć jest arcydelikatnej natury. Muszę się z tym przespać. Może później do niego wrócę.

środa, 11 lutego 2009

Pastilla i marokańska obsługa

O jedzeniu było odrobinę. Rozwinę temat. Poniżej fotka potrawy zwanej pastilla. Nie wpadło mi do głowy, żeby ją uwiecznić i muszę się posiłkować internetem :/




Nigdy nie ukrywałem, że gołębi pasjami nie znoszę. W różnych kulturach zabicie i zjedzenie przeciwnika było dość często stosowanym rytuałem. Mięso którego używa się jako farszu w tej potrawie to mięso gołębia, znane są wariacje typu kurczak, jagnięcina itp. ale klasyczna jest z gołębiem. W farszu jakieś warzywka plus orzechy. Jak nie skorzystać z takiej okazji. Szczura przestworzy ze smakiem pochłonąłem :D Potrawa serwowana na słodko, z cukrem pudrem.

Tutaj dotykamy clue sprawy, czyli serwowanie posiłków w "restaurantach" wszelkiej maści. Zachowanie oczywiste, jednakże ze świecą go szukać w rodzimych lokalach gastronomicznych pretendujących do zaszczytnego miana restauracji (nie będę wytykał palcem ale na samym Starym Mieście znalazłbym dziesięć przykładów).

Drogie kelnerki i kelnerzy, szefowie lokali gastronomicznych i kierownicy sal, powiadam Wam, nawet w afrykańskim kraju obsługa wie i staje na głowie aby tego dopilnować, że jeśli kilka osób zamawia posiłek to powinno się podawać talerze z zawartością wszystkim klientom JEDNOCZEŚNIE. Analogicznie po zakończonym posiłku zabieramy talerze gdy WSZYSCY skończą. Nie mówię tu o klasyfikowanych lokalach z gwiazdkami, czy Bóg wie jakich. Nawet w najpodlejszej jadłodajni, gdzie właściciel, kucharz i kelner ma na imię Hamid, jest sam, a menu trudno odlepić od rąk, stanie na głowie by nie uchybić zasadom. Rozumiem, że tak ich wyuczyli Francuzi, nie zmienia to jednak faktu mili toruńscy restauratorzy, że Wy i Wasza obsługa jesteście 100 lat za muslimami, a sztućce owijane w serwetki i finezyjne menu tego nie zmienią, jeśli nie znacie PODSTAWOWYCH zasad.