czwartek, 14 października 2010

Hi,Hi, Hi, Ha, Ha, Ha, już nie będzie ESKa ;P

Stało się. Mędrcy przemówili.

Miasteczko istniejące w mentalności zbiorowej Polaków tylko dzięki piernikom, UMK, krzyżakom i Rydzykowi (kolejność dowolna), odpadło. Razem z drugim miasteczkiem, którego ambicje bycia ESK były jeszcze bardziej niezrozumiałe niż miasteczka pierwszego. Toruniewo nie przekonało, że może stać się Europejską Stolicą Kultury. Dlaczego? Ano dlatego, że od początku wszyscy brali się do tego jak, pardon my french, jeż do jebania. Dlatego, że powinno się cenić siły na zamiary. Jeżeli odpadła Łódź, która profesjonalizmem i rozmachem kampanii promocyjnej miażdżyła nieudolne toruńskie próby, to nie mamy się czego wstydzić.
Prawda? Gówno prawda.

Podoba mi się ta wypowiedź prezydenta Michała: "Udowodnimy, że Toruń kulturą stoi i z pewnością będziemy realizować program zawarty w aplikacji." Już udowodniliście, gdyby stał to by wygrał. No i po co realizować przegrany program? Bo tak?

Zatem skoro wszystko wróciło do normy, to żądam przywrócenia lokalu "Krzywa Wieża". Nie musicie przywracać do stanu poprzedniego, tak jak teraz, też jest nieźle :P To pierwsze primo. Drugie primo, to podsumowanie ile kasy poszło na ten utopijny projekt. A trzecie primo, czyli tertio, kogo będzie można ukamieniować za tą kilkuletnią szopkę. Bo innych konsekwencji to chyba nie będzie :)

Współczuję lokalnej braci pismaczej. Taki śliczny samograj zdechł. Żarło, żarło i zdechło. A strony zaczerniać trzeba;)

PS - Pampeluna odpadła, Toruń odpadł. Rodzi się nowa świecka (a może jednak religijna?) tradycja. Po przegranej miasta wymieniają się pomnikami :D

poniedziałek, 4 października 2010

Katastrofa Smoleńska pół roku później

Za rosyjskimi demotywatorami:

- Ilu Polaków potrzeba do ścięcia brzozy?
- 96 i jednego Tupolewa.

czwartek, 30 września 2010

Rada Etyki Mediów oskarża

Agora rzuciła się na newsa, jak młody rekinek na surfera. Nic dziwnego, walka koncernów rządzi się swoimi prawami. Można przeczytać tu, news pojawił się także w koncernowym radio, a także tu, i tu.
Poczytali? Zapłonęli świętym oburzeniem? Jest piana na ustach?
No to niech teraz poczytają sobie tu.
Głupio wyszło, prawda? :P

"Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę,
niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi..."
K.S.

dopalacze.com

No i Państwo się doigrało.

Zamiatanie, od wielu lat, pod dywan problemu narkotyków pięknie zaowocowało. Państwo nie doceniło polskiej zaradności. Ma teraz na głowie problem. Kurewsko poważny problem, którego nie da się załatwić jednym ruchem. Istnieje ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, której uchwały jakiejkolwiek rady miasta, nie zmienią. Wpisywanie na listę specyfików którymi nie można handlować nic nie da. Szwadrony chemików bez problemu stworzą nowe związki (pozdrawiam Cię Piotrze, gdziekolwiek jesteś, mam nadzieję, że żyjesz w dobrym zdrowiu), o podobnym działaniu. Handel w sklepach z dopalaczami będzie kwitł.

I tak w kółko Macieju.

A przecież można było stworzyć prawo na europejskim poziomie. To i owo zalegalizować. Państwo czerpałoby profity z akcyzy. Mafia straciłaby 1/3 zysków. Pieniądze z akcyzy można by przeznaczyć na walkę ze zorganizowaną przestępczością, z narkomanią. Policja nie zajmowałaby się duperelami.
Można?
Oczywiście.
Nie możesz czegoś zwalczyć, zaakceptuj to. Nie do przyjęcia? Wszak to Привислинский край.
Lekarzom więcej problemów sprawia odtruwanie gówniarzy którzy trują się wciąż nowymi środkami, niż detoksykacja ze środków znanych.

Mamy piękny przykład efektów braku woli politycznej, braku woli brania się za bary z problemami. W tym wypadku zwrotna jest błyskawiczna, bo sytuachja jest dynamiczna [pozdrawiamy policję :)].
Strach pomyśleć jakie będą efekty zamiatania pod stół innych problemów. Służba zdrowia, emerytury. Tutaj fala jest dłuższa, ale wktoce jej grzbiet sie załamie. Jak w tsunami, efekty będa druzgocące.

środa, 29 września 2010

Rząd chce likwidować ulgi podatkowe m.in. dziennikarzom

Premier Tusk powiedział: "Tnijmy przywileje tam, gdzie dotyczą one ludzi zamożniejszych". Mówiąc to miał na myśli dziennikarzy, artystów i naukowców. Podpierał się przykładem wybitnego publicysty, którego wycenił na 30 tys. złotych miesięcznie.

Pięknie pokazał "warszawskocentryczny" sposób postrzegania świata. Nie będę udowadniał skrajnej głupoty tego pomysłu. Tym zajęło się SDP. Pozostałe środowiska także mają swoje tuby, które wkrótce się odezwą. Premier kierowany populistyczną chęcią przypodobanie się społeczeństwu, utwierdza je w przekonaniu, o opływających w bogactwo "pismakach". Wszystko to wytłumaczyło SDP na swojej stronie, zatem nie będę powielał.

Wyobraziłem sobie reakcję i odczucia dziennikarza, powiedzmy "Tygodnika Tucholskiego" albo "Wiadomości Krajeńskich", który usłyszał słowa premiera. Spokojnie kolego, spokojnie, to tylko polityk.

Co mają zrobić dziennikarze z lokalnych dzienników i tygodników, za którymi nie stoi potęga koncernów medialnych? Ci którym daleko jest od przyjętej przez premiera średniej. Palić opony pod kancelarią premiera? Miotać w szyby kulki od łożysk? Tłuc się z policją? Chyba powinni. Doświadczenie pokazuje, że politycy szybciej klękają przed argumentem siły, niż siłą argumentów.
Ponownie po garbie mają dostać maluczcy. Ci którzy stoją na pierwszej linii boju o społeczeństwo obywatelskie. Ci do których, w pierwszym odruchu, przychodzą ludzie czujący się oszukani, pominięci, wykorzystani. Ci którzy jako pierwsi opisują nadużycia lokalnych kacyków.
Jeżeli taki jest pomysł premiera na budowanie społeczeństwa obywatelskiego, państwa prawa opartego na demokratycznych standardach, pozostaje powiedzieć tylko jedno. Tfu!

Ktoś ma jeszcze cień wątpliwości, czy rządzą nami ludzie kompletnie oderwani od rzeczywistości?