wtorek, 5 kwietnia 2011

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Narodowy Spis Powszechny 2011

Gorąco wszystkich zachęcam do "samospisania" się. Rachmistrze odwiedzą około 20% Polaków. Mogą do nas nie dotrzeć. Mamy szansę pomóc pokazać prawdziwy obraz naszego społeczeństwa. Nie oparty na kościelnych księgach czy fałszywych, robionych pod określoną tezę, statykach. Spisanie się zajmuje nie więcej niż 5 minut. Wartość prawdziwych informacji dla statystyki - bezcenna. Link do "samospisania" tutaj.

wtorek, 29 marca 2011

Dialog po toruńsku

Informacja prasowa:

29 marca (wtorek) godz. 10.30 w sali nr 15
w Urzędzie Miasta
odbędzie się konferencja prasowa pod tytułem
SAMORZĄD ROZMAWIA

Serdecznie zapraszam!
1) Podczas konferencji przedstawione zostaną osoby, które w Urzędzie Miasta będą odpowiadały za DIALOG samorządu z mieszkańcami i organizacjami pozarządowymi.
2) W drugiej części konferencji dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Marcin Kowallek przedstawi nową strukturę i zadania wydziału.

Pozdrawiam,
Aleksandra Iżycka
--
rzecznik prasowy
Prezydenta Miasta Torunia
ul. Wały Gen. Sikorskiego 8
87-100 Toruń

Podoba mi się. Słowo dialog trzeba było jeszcze wyboldować. Co tam, niech ludziska wiedzą, że miasto stawia na DIALOG. A jeśli urzędnik coś pisze to... pisze :) Pisanie wielkimi literami w kulturze sieci jest bodajże odpowiednikiem krzyku. Głośno krzyczę więc mam rację i mówię prawdę? :)

poniedziałek, 28 marca 2011

Religia w szkole

Droga środka pokazana przez Buddę wydaje się być najsensowniejszym rozwiązaniem. Umiar w cenie. Zazwyczaj. Oto przykład doskonałego balansu pomiędzy religią, a łaciną XXI wieku. By płynną mową światu nieść wierzenia naszych oćców :)

piątek, 25 marca 2011

Natręctwa językowe

Nie wstydzę się swojego "jo". Jest swojskie. Toruńskie. Każdy region ma swoje "jo". Zauważyłem u siebie natręctwo które doprowadza mnie do białej gorączki. Zacząłem używać dwóch zwrotów i zacząłem ich używać w najgłupszy z możliwych sposobów. Tak jak większość Polaków. Taaak? Prawda? Co za idiotyczne zwroty. Po co je wtrącamy? Potwierdzamy swoje zdanie w oczach innych? Nie jesteśmy pewni swoich racji i musimy je zaakcentować? Jakaś kardynalna bzdura. Strofuję się każdorazowo, gdy łapię się na uzywaniu tych zwrotów, ale niestety są wszechobecne i wszechogarniające :(
Wydaję im wojnę :)

PS - Kilka/kilkanaście miesięcy temu furorę robił zwrot "coś jest na rzeczy". Używał go każdy, więc obrzydł niczym zbyt często puszczana piosenka, ale miał jakiś sens. Prawda? ;)
PS 2 - Luba mnie upomina, że to było kilka lat temu. Ale czas galopuje :)