czwartek, 15 grudnia 2011

Niebieski PR

Idzie w świat wiadomość. Dwóch policjantów odwaliło kawał dobrej roboty. Na pukanie do domu, w którym miał być samobójca nikt nie odpowiadał. Zajrzeli przez okno. Delikwent szykował się do "zwisu". Wyważyli drzwi, odcięli linę, udzielili fachowej pomocy przedmedycznej (cokolwiek to oznacza). OK. Wielkie brawo. Jest czym się pochwalić. Wiadomo, nie ma newsa bez obrazka. Jest więc i obrazek.

A na obrazku tragedia. Dwóch panów o antypatycznych wyrazach twarzy. Marsowe miny, spojrzenie spode łba. Gdyby nie mundury to człowiek odwróciłby się napięcie, i zaczął uciekać.
Wzorcowy materiał na szkolenia wizerunkowe: "Jak nie robić". Przekaz, w którym obrazek rozjechał się z tekstem. Usztywnienie, widoczny pełen dystans. Nieodparte wrażenie, że policjanci zostali postawieni za karę i zastanawiają się co tutaj robią. Raczej nie bije od nich satysfakcja z dobrze wykonanej roboty.
Założenie było słuszne, niestety z autopromocji pała. No, może mierny.

wtorek, 13 grudnia 2011

Toruńskie Nowości w awangardzie

Strona internetowa toruńskiego dziennika znowu zaskoczyła. Dziadowski layout, nieświeże informacje, powolnie ładowanie. Myślałem, że mnie niczym nie zaskoczy, a tu proszę... Stan wojenny uczciła żałobą :D

Jarosław Wałęsa obraził się na motocykl

Książę Trójmiejski obiecuje w mediach, że porzuci jazdę na motocyklu. Dla rodziny. Nadal uważa, że "motocykle nie są niebezpieczne". Słowa głębokiej mądrości spłynęły z ust naszego europosła. Misiu o bardzo małym rozumku, motocykle nie są niebezpieczne. Niebezpieczne jest jeżdżenie, w przekonaniu o własnej bezkarności, po publicznych drogach, jak po torze wyścigowym. Zapamiętaj misiu, że to nie prędkość zabija (co wciska się nam w sloganach o bezpieczeństwie), a jej gwałtowne wytracenie. I przede wszystkim, gdy jedzie się z taką prędkością, jak Ty misiu śmigałeś pod Płockiem, nie ma pojazdu który byłby bezpieczny.
Będę wyrozumiały. Gdy ktoś niedawno wyglądał, jak kilkadziesiąt kilo schabu na grilla, nie może już myśleć z pełną jasnością.
Nie będę jednak wyrozumiały dla takiego bełkotu: "Z tego, co mi wiadomo, z raportów policyjnych, z medialnych doniesień, ewidentnie wygląda na to, że (kierowca toyoty) wykonał manewr, którego nie powinien był wykonać. Prawie pozbawił mnie życia." A nie Twoja głupota prawie Cię pozbawiła życia? Zapomniałeś, że jadąc jednośladem trzeba pamiętać o tym, że wszyscy chcą Cię zabić?

Niepojęte jest jakim kabotynem trzeba być, by po wypadku spowodowanym przez własną głupotę lansować się w telewizji. Mam nadzieję, że kierowca samochodu ma dobrego prawnika, a sąd okaże się nie tyle niezawisły, co zdroworozsądkowy. Z tym bywa różnie.

PS1 - Gdyby ktoś nie wiedział. Książę Trójmiejski chwalił się znajomym, że trasę Gdańsk-Warszawa robił w 2 godziny z ogonkiem.

PS2 - Jak co roku człowieki zebrały się pod domem generała Jaruzelskiego. Mnóstwo złych emocji w nich musi buzować. Robić coś takiego pod domem umierającego człowieka. Po jego śmierci także, wzorem Kaczyńskiego pod pałacem, będą to robić? Czy może brak przyjemności z zatruwania cudzego życia każe im zaprzestać?



A teraz coś z zupełnie innej beczki.

Zagląda w jedno, drugie okno. Łysy, towarzyski typ.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Jerzy Dziewulski, a pacyfikacja WOSP

Stan wojenny - temat rzeka. Do końca czasów Polacy będą dyskutować ze sobą, czy wprowadzenie go czemukolwiek zapobiegło, czy było jedynie gestem służalczości wobec sowietów. Furda. Gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie. Ja bym chętnie obejrzał wspominki Jerzego Dziewulskiego. Zawsze tak ładnie opowiada, ze swadą. Niech opowie, jak 2 grudnia 1981 roku, na czele przeszło 3 tysięcy milicjantów, niczym archanioł Gabriel, spłynął na dach Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej. Spłynął, by doprowadzić młodych strażaków do pionu. Z kalkomanią trupiej czaszki na hełmie, waląc w pulpit katedry szturmową pałą, wrzeszczał: "No to ja wam teraz kurwa pokaże jak się strajkuje."

środa, 30 listopada 2011

Poranny pożar

Jest wiele sytuacji, które ciemną nocą, na wsi, stawiają włosy na karku. Dziś rano dowiedziałem się, że krzyk: "Ludzie! Ratunku! Pali się!" jest w czołówce. Szósta rano, jeden człowiek, płonąca kotłownia. Niesamowite, że facet mieszkający kilkaset metrów dalej, w rzeczywistości staje się bliskim sąsiadem. Na tyle bliskim, żeby bez zastanowienia wsiadać do samochodu i śpieszyć z pomocą. Widziałem w życiu więcej pożarów niż statystyczny człowiek. Nie ma dla domu i ludzi nieszczęścia bardziej druzgoczącego. Tutaj nie ma miejsca na zastanawianie się. Na szczęście straty były relatywnie niewielkie.

PS - Postuluję założenie GPSów w wozach bojowych JRG Culmsee, bo się chłopaki gubią na własnym terenie. Jedną z "oczywistych oczywistości" ratownictwa, jest doskonała znajomość miejsca w którym się działa. Wstyd panowie.

PS2 - Sama prawda w przysłowiu: si vis pacem, para bellum. Gumiaki i latarka wożone w aucie - bezcenne. Szkoda, że żarówka w "kogucie" się przepaliła, może by nie pobłądzili.