środa, 6 kwietnia 2011

Frustra

Z rozrzewnieniem wspominam czasy bycia fotoreporterem. Adres, numer telefonu, nazwisko, jedziesz-robisz-wracasz. Bułka z masłem. Teraz wszystko jest zależne od szczęścia, widzimisię i dobrej, bądź złej woli innych. Dla porównania, pan który jeździ trójkołowcem i rozwiesza plakaty zarabia zbliżone pieniądze. Nie zajeżdża przy tym za damski wuj prywatnego auta. A co najważniejsze jest, że to jak wykonuje swoją pracę zależy tylko i wyłącznie od niego :/

3 komentarze:

Olo pisze...

A ja pamiętam, że i wówczas marudziłeś:) Poza tym wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

Leniu pisze...

true, true ;) Zawsze doceniam to czego nie mam gdy to stracę :) A tak poważnie, to jest przepaść między poprzednią działalnością a teraźniejszą. Poza tym polakiem jestem, się "narzekactwa" chyba już nie wyzbędę. No co jakiś czas ;)

jacek smarz pisze...

"Bułka z masłem" ? Noooo widać,że pismakiem zostałeś ;]