środa, 6 kwietnia 2011

Frustra

Z rozrzewnieniem wspominam czasy bycia fotoreporterem. Adres, numer telefonu, nazwisko, jedziesz-robisz-wracasz. Bułka z masłem. Teraz wszystko jest zależne od szczęścia, widzimisię i dobrej, bądź złej woli innych. Dla porównania, pan który jeździ trójkołowcem i rozwiesza plakaty zarabia zbliżone pieniądze. Nie zajeżdża przy tym za damski wuj prywatnego auta. A co najważniejsze jest, że to jak wykonuje swoją pracę zależy tylko i wyłącznie od niego :/